Każdego roku w poniedziałek wielkanocny w Wieliczce przed wrotami kościoła pojawia się osobliwa postać – przebrany za kobietę mężczyzna, z twarzą i rekami usmolonymi sadzą, dzierżący bat i drewniany różaniec. Zaczepia on wychodzących z budynku ludzi, domagając się datków i starając się naznaczyć ich sadzą.

Początek tego zwyczaju sięga czasów prastarych Słowian. Legenda głosi, że dawno temu na obszarze podwielickiej wsi Lednica rósł święty gaj, w którym stał chram słowiańskiej bogini wiosny – Łady lub Ledy (stąd nazwa Lednica). Na terenie gaju znajdowało się święte źródło, a nad nim umiejscowiony był znicz, w którym płonął wieczny ogień. Opiekunkami gaju były kapłanki – młode dziewczęta będące dziewicami. Swoją służbę pełniły przez jeden rok. W tym czasie nie wolno im było myć się, używać grzebienia ani zmieniać ubrania. Po roku służby były więc brudne, obdarte i czarne od sadzy. W czasie pełni wiosennej kapłanki opuszczały świątynię, aby wyznaczyć swoje następczynie. Wraz z brzaskiem dnia zarzucały sobie na plecy kobiałki, brały w ręce powrósło okadzone w dymie wiecznego ognia i schodziły w stronę pobliskiej wsi. Tam usiłowały złapać młode dziewczyny, zarzucając na nie powrósło. Uwięziona w ten sposób dziewczyna delegowana była na służbę wiecznego ognia w kolejnym roku. Od obowiązku tego można było się wykupić za sztukę płótna, cielaka, szatę lub po prostu pieniądze. Zebrane wykupne przeznaczone było na wiano dla kapłanek opuszczających służbę, gdyż były one dziewczętami ubogimi, które same nie mogły wcześniej złożyć okupu.
Według innych źródeł w świątyni urzędowała tylko jednak kapłanka. Jej następczyni wybierana była podczas świętowania przy ognisku. Z całego okolicznego sioła zbierały się dziewice, by wziąwszy się za ręce, zatańczyć wokół kapłanki. Towarzyszył im akompaniament fujarek i glinianych, prymitywnych okaryn. Kapłanka wybierała sobie jedną z dziewcząt i uroczyście poczerniała jej twarz sadzą.

Od czasów przyjęcia chrześcijaństwa obrządek Siudej Baby ewoluował coraz bardziej w stronę zabawy, zatracając swoje pierwotne znaczenie. Postać dziewczyny usmarowanej sadzą przybrała chrześcijańskie akcesoria: krzyż oraz różaniec (początkowo zrobiony z ziemniaków lub kasztanów, obecnie drewniany), co być może pozwoliło przetrwać temu zwyczajowi szykany ze strony Kościoła.

W latach 50-tych XX wieku niewiele już zostało z dawnej obrzędowości. Alfons Długosz pisze:

(…) od wczesnego już ranka po ulicach Wieliczki ugania się dziwaczna postać – Siuda Baba. Jest to przebrany w szaty niewieście wysoki mężczyzna z uczernioną sadzami twarzą i rękami. Na plecach ma zawieszoną kobiałkę owiniętą płachtą. W ręce dzierży bat. (…). Wokół pasa i szyi owinięty ma różaniec z kasztanów, zakończony uczernionym krzyżem. Siuda Baba przybiega z Lednicy, przedmieścia Wieliczki i otoczona wrzaskliwą chmarą rozbawionej dzieciarni przebiega ulice miasta. To strzela gęsto z bata, to przyczaja się za węgłem domu, by znienacka zabiec drogę dziewczętom i zażądać okupu. Która dziewczyna nie wykupi się datkiem, musi pocałować usmolony sadzą krzyż.”

Tłum dzeci, który towarzyszył Siudej Babie, wykrzykiwał rymowankę: „Siuda, ruda, popielata, łap dziewczynę, strzelaj z bata!”.

W końcówce lat 80-tych do baby dołączył dziad oraz dziecko, które baba nosiła w chuście lub na plecach. Przemierzali oni okolice Wieliczki przy akompaniamencie przynajmniej dwóch muzykantów – skrzypka i harmonisty. Idący na czele pochodu dziad domagał się datków. Jeśli takowe otrzymał, dziękował i zapewniał:

Gdzie Siuda Baba przyjdzie,
Krowa się ocieli, dziewka za maż wyjdzie.
Będa wam się rodziły cielęta brzeziaste,
Prosiaki Łaciaste,
Kury, gęsi nadobne
I różne bogactwa niepodobne.

W przypadku nie otrzymania wykupnego, dziad potrafił też być groźny. Jak pisze Maria Ziółkowska:

„Podsuwa swojej ofierze pod nos ów krzyż nabity gwoździami i mówi tonem nie znoszącym sprzeciwu: Pocałuj świętego Rachwola. Baba, jakby w przekonaniu, że pokorne ciele dwie matki ssie, prosi przymilnie: Dajcie zimiora dla mojego bachora.

Groźby te jednak były elementem zabawy i nie traktowano ich poważnie. Po obejściu całej wsi Baba i Dziad organizowali przyjęcie dla ludzi, którzy zapłacili wykupne. Z tej okazji urządzano tańce i śpiewy.

Obecnie z tradycji tej uczyniono lokalne, plenerowe widowisko, w którym biorą udział wieliczanie oraz turyści przyjeżdżający z okolicy. Siuda Baba wraz z towarzyszącym jej cyganem grasują pod kościołem, starając się wysmarować sadzą jak najwięcej osób. Od kilkunastu lat towarzyszy im oprawa wizualno-muzyczna w wykonaniu Zespołu Regionalnego Mietniowiacy.

Cygan, towarzysz Siudej Baby
Siuda Baba pod kościołem w Wieliczce, 2017 rok
Źródła:
Długosz, A., (1963). Zabytki wielickie.
Ziółkowska, M., (1989). Szczodry wieczór. Szczodry dzień. Obrzędy, zwyczaje, zabawy.
Konsultacje z rdzennymi mieszkańcami Wieliczki.

Dodaj komentarz